Liverpool F.C.

    • Liverpool F.C.

      Liverpool Football Club



      DRUŻYNA:


      Rok założenia: 1892
      Barwy: czerwono-białe
      Przydomek: The Reds
      Adres: Anfield Road, Liverpool, Merseyside L4 0TH
      Telefon: (0) 151 263 2361
      Fax: (0) 151 260 8813
      Prezes: David Moores
      Menedżer: Rafael Benitez
      Strona: liverpoolfc.tv



      SUKESY:



      Mistrzostwo Anglii (18): 1901, 1906, 1922, 1923, 1947, 1964, 1966, 1973, 1976, 1977, 1979, 1980, 1982, 1983, 1984, 1986, 1988, 1990
      Puchar Anglii (7): 1965, 1974, 1986, 1989, 1992, 2001, 2006
      Puchar Ligi (7): 1981, 1982, 1983, 1984, 1995, 2001, 2003
      Puchar Europy (5): 1977, 1978, 1981, 1984, 2005
      Puchar UEFA (3): 1973, 1976, 2001
      Superpuchar Europy (3): 1977, 2001, 2006
      Tarcza Dobroczynności (13): 1964, 1965, 1966, 1974, 1976, 1977, 1979, 1980, 1982, 1988, 1989, 1990, 2001
      Tarcza Społeczności (1): 2006



      HISTORIA POWSTANIA:


      Kiedy Football League została założona w 1888 Anfield było jedynym nietuzinkowym terenem Ligi. 8 września, 1888 po raz pierwszy w sobotę Anfield powitało gości z Accrington, którzy mieli zmierzyć się nie z the Reds, ale 'Blues' czyli Everton Football Club.
      Niebiesko biała koszula Evertonu, podzielona na cztery części zyskała sobie sporą reputację na Anfield, po zwycięstwie w League Championship w 1891, ale to nie jest zbyt ważne w dalszej części. Oba zespoły swoje istnienie mogą zawdzięczać wielebnemu Chambersowi, który wówczas przewodził kościołowi pod wezwaniem Świętego Domingo. Równie wielki wkład miał John Houlding członek angielskiego MP i burmistrz Liverpoolu. Obaj wywołali sytuację, w której Everton opuścił Anfield, co było początkiem tworzenia Liverpool Football Club.
      Drużyna piłkarska Św. Domingo był zespołem wyłącznie amatorskim, utworzonym w wierzeniu, że młodzi chłopcy mogą lepiej trzymać się ścieżki religijnej, przez zdrową pasję w zespołowych konkurencjach. Ponad rok później, zagorzałe spotkania na Stanley Park, przerodziły się w coś więcej i w efekcie zmieniono nazwę na Everton FC na cześć lokalnego kościoła, który utworzył zespół.
      Zespół Św. Domingo poznała się nie w Kościele, ale w Głównym Hotelu Królowej sąsiadującym z Antycznym Domem - "Everton Toffe". Od tego Everton FC zyskał ciekawy przydomek "The Toffees". Podczas przyjmowania nazwy Everton, zespół zapewnił, że jest przygotowany na długowieczną walkę z przeświadczeniem, że zespół pochodzi z innego miasta. Doprowadziło to do zadawanych pytań - "Z której części kraju jest miasto Everton" prawie po 100 latach.
      Everton, wówczas beniaminek grał w kilku miejscach miasta, ale ostatecznie wybrał niezagospodarowany teren między Anfield Road a Walton Breck Road. Tak narodziła się jedna z największych nazw światowego futbolu - Anfield. Zespół kierowany przez swojego prezydenta Johna Houldinga dobrze się rozwijał i był w dobrym stanie finansowym. Pan Houlding był również właścicielem browarów, miejscowym członkiem rady i burmistrzem Liverpoolu.
      Mimo tego stał się w dużej mierze zapomnianą postacią w mieście, chociaż brązowa tabliczka na zewnątrz Saloniku Dyrektorów na Anfield oraz piękny olejny portret wiszący w muzeum klubu zachował jego wizerunek.
      Dla człowieka odpowiedzialnego za rozwój Evertonu i stworzenie Liverpool FC to zdumiewające jak mało się go pamięta. Jest jednak kilka punktów orientacyjnych, gdzie Houldinga nazywano "Johny Król Evertonu". Jest również bardzo krótka "Ulica Houldinga" na rogu knajpy Sandon. Pub ten był w posiadaniu Houldinga i przewodniczył wielu spotkaniom Evertonu FC. Budynek posiadał również szatnie na tyłach, która służyła piłkarzom przez wiele lat. Zarówno Everton jak i Liverpool są pierwszymi zespołami, które zostały sfotografowane w tle tego budynku.
      Może powątpiewać, czy Everton bez pomocy Houldinga byłby jednym z założycielskich członków Football League w 1888. To on przeniósł w 1884 zespół na Anfield. Poprzednio wynajął małe pole na Priory Road na północ od Stanley Park, ale drużyna była tam niemile widziana z powodu hałaśliwych krzyków w dniu meczu.
      Przeprowadzka zaczęła się od spotkania z właścicielem browarów, Panem Orrellem, który był przyjacielem Houldinga i posiadał ziemię przy Anfield Road. Houlding prowadził więc interesy, by uzyskać własne ziemie. Jednak to był punkt krytyki, która spadła na prezydenta klubu i wyszła od członków zarządu Evertonu, narastając do kryzysu w 1892.
      Nie tylko wynajem gruntów irytował zarząd. Houlding chciał także, by jego nieskazitelne piwo było sprzedawane na terenach, co przynosiło mu znaczne korzyści z tej aranżacji. Jednakże, to był nadal ten sam człowiek, który pomógł klubowi, podczas gdy ten potrzebował pieniędzy na zakup graczy i przebudowanie ziem.
      Wykorzystanie Sandon jako szatni, było tak naprawdę układem, który pasował jedynie Houldingowi, jako że mógł tam sprzedawać swoje produkty. List w Liverpool Echo w styczniu 1892 zasugerował, że Houlding nie chciał, by klub przenosił się poza knajpę. Autor podtrzymuje to pisząc: "To hańba, że w tak wielkim klubie jako Everton, gracze muszą przechodzić przez hordy ludzi w dniu meczu."
      Konfliktem podobnie jak klubem powinien się ktoś zająć i ta odpowiedzialność spadła na dyrektora klubu w latach 1889-90. Najem Anfield został ponownie podpisany. W roku 1884 Everton zapłacił 100 funtów. W latach 1889-90 Houlding zapłacił 250 funtów. Miał on wiele praktycznych i realistycznych rozwiązań na tą sytuację. Jednym z nich było przekształcenie Evertonu w spółkę akcyjną z ograniczoną odpowiedzialnością. 15 września 1891 przewodniczył spotkaniu na temat tego problemu.
      Lokalna prasa dostała zakaz pisania, jako że przewidziała problemu wstecz. I problem owszem był. Houlding zasugerował, że Everton FC powinien zakupić Anfield, a także tereny, który można by przyłączyć. Cyna wydawała się wysoka i członkowie powiedzieli nie mimo że, koszty by się spłaciły wraz z rozwojem klubu.
      W październiku tego samego roku impas w rozmowach został podtrzymany i w rezultacie większość zarządu oraz graczy Everton FC sprzeciwiła się budowy nowych terenów. Houlding wyjaśnił całą sprawę w programie meczowym przy okazji spotkania przeciwko Cliftonville w kwietniu 1893. Wyjaśnił, że to on ustalił darmowy najem dla Evertonu aż do momentu, kiedy klub zacznie zarabiać pieniądze. Jeśli zespół by zbankrutował, on straciłby wszystko.
      Jako, że klub nie przynosił żadnych dochodów Houlding zaczął planować sprzedaż Anfield i ziem do niego przyległych dla własnych korzyści, nie zważając na frustrację większości zarządu Evertonu. Odczuwał, że to było rozsądne wynagrodzenie za ryzyko jakiego się podjął przez te dziewięć lat. Houlding jako ambitny biznesmen przewidział wielką przyszłość klubu. Chciał, by drużyna miała swoje tereny i domagał się ich kupna, gdzie klub mógłby się rozwijać we właściwym kierunku.
      Niestety większość zarządu Everton FC nie podzieliła jego planów i nie udzieliła mu zaufania. Żądali natomiast długoletniej umowy o najem wszystkich gruntów, jednak Houlding stanowczo twierdził, że nie przyjmie propozycji, gdyż cena o najem jest zbyt wysoka dla klubu. Wspólnicy okazali więc gotowość na obniżkę ceny najmu. Houlding niespodziewanie odmówił przyjęcia tego oświadczenia argumentując, że nie chciał narzucać komuś swojej woli. "Nie mogę zrozumieć, dlaczego człowiek, który zrobił tak dużo dla klubu jest w ten sposób traktowany przez zarząd".
      Oficjalne rozstanie Houldinga z Evertonem nastąpiło 12 marca 1892. Na spotkaniu zarządu, któremu przewodniczył jeden z przeciwników George Mahon nieoczekiwanie pojawił się John Houlding. Mahon wstał, by dać prezydentowi klubu swoje krzesło, ale otoczony przez "wrogów" wypowiedział tylko sławne słowa: "Jestem tutaj na przesłuchaniu, a przestępca nigdy nie bierze krzesła" i zostawił klub na zawsze razem z grupą kilkunastu zwolenników.
      Liverpool F.C został założony 15 marca 1892. W domu Johna Houldinga na Anfield Road, on i jego najbliżsi współpracownicy założyli nowy klub. William E. Barclay wielki entuzjasta futbolu zdecydowanie sugerował, że powinni ruszyć pod nową nazwą: Liverpool.
      Barclay był pierwszym sekretarzem w Evertonie, kiedy ten zyskał status ligowego klubu w 1888 i stał się również pierwszym sekretarzem w Liverpoolu. Barclay mając wpływ na narodziny klubu zasugerował, że to było zadziwiające, iż 26 stycznia 1892 Houlding próbował stworzyć 'nowy' Everton. "Everton Football Club i Towarzystwo Athletic Grounds sp. z oo." zostało zarejestrowane w Londynie tego samego dnia, gdyż 'stary' Everton nie był wniesiony do rejestru jako spółka akcyjna. Houlding żywił nadzieję na wykonanie niesamowitego "przejęcia" Evertonu podkradając nazwę klubu na prawnej drodze. Jednak spotkanie Rady Futbolu 4 lutego 1892 zarządziło, że nie może zatwierdzić członkostwa nowego klubu z taką samą nazwą!
      Równocześnie grupa patriotów Evertonu, w tym organista kościoła Św. Domingo, sporządził umowę kupna północnego kawałka ziemi Stanley Park. Koszt gruntów wyniósł 8,090 funtów. Czterech członków zapłaciło po 1,000 tyś funtów każdy, dzięki czemu umowa weszła w życie. Houlding pozostał z pustym placem, obierając śmiały krok w tworzeniu nowej drużyny piłkarskiej, która miała tam grać.
      Otrzymanie nazwy Everton FC było nie możliwe, więc Houlding zastanowił się poważnie i w końcu przyjął propozycję swojego sekretarza i ogłosił nazwę po całym mieście, przyjmując nawet czerwone barwy w 1894, które były również symbolem miasta. W 1901 roku za herb klubu przyjęto Liverbirda.
      Większość zaplecza Evertonu, w tym zawodników odeszła na Goodison, więc Liverpool FC był zmuszony budować wszystko od podstaw. Na szczęście John McKenna oraz sekretarz Barclay pozostali lojalni względem Houldinga. Za tworzenie zespołu w głównej mierze odpowiadał McKenna, dynamiczny i przystojny Irlandczyk. 'Uczciwy' John McKenna zasłużył się w angielskim futbolu bardziej, niż większość ludzi.
      Był dyrektorem na Anfield przez 30 lat, a także zasiadł w klubie jako prezes przy dwóch okazjach. Od 1905 był członkiem Rady FA, stał się również Prezydentem Football League w 1910 i vice-prezydentem Związku Piłki Nożnej w 1928. Przesiadywał na wielu różnych komitetach aż do 1936, kiedy zmarł. Był szanowanym człowiekiem z niespotykaną wiedzą o piłce. Houlding był założycielem klubu, ale McKenna był mózgiem wczesnych sukcesów.
      Gwałtowny awans na szczyt angielskiego futbolu jest dowodem zdolności Johna McKenna jako managera i zarządcy. 500 funtów, które hojnym gestem wyłożył Houlding nigdy się nie zwróciły, ale posłużyły na wyłonienie kilkunastu graczy ze Szkocji. To sprawiło, że LFC zaczął być nazywany zespołem "the Macs", z powodu nazwisk szkockich zawodników. Aczkolwiek wśród drużyny był jeden Anglik, którym był bramkarz drużyny, Bill McOwen.
      Początkowo podanie Liverpoolu o przystąpienie do Football League zostało odrzucone, więc zespół musiał rozpocząć grę od Lancashire League. 1 września 1892 Liverpool AFC zagrał pierwszy mecz na Anfield. W towarzyskim spotkaniu przeciwnikiem była drużyna Rotherham z Midland League.
      Tego samego dnia Everton grał swój pierwszy mecz na Goodison po przeciwnej stronie Stanley Park. Rywalizacja właśnie się rozpoczęła! Który zespół przyciągnie więcej ludzi? Dyrektorzy Liverpool ogłosili w gazetach, następującą informację: "Nie będziesz świadkiem lepszych rozgrywek w okolicy". Ta wiadomość była skierowana do Evertonu. W gazetach można było również przeczytać, że 'Radny J. Houlding był autorem pierwszego podania podczas spotkania'. Liverpool wygrał mecz 7-1, a strzelcem pierwszego gola był McVean. Jedynym rozczarowaniem dnia było to, że na Anfield pojawiła się jedynie garstka ludzi. Na Goodison zanotowano ponad 10,000.
      Kilka dni później Liverpool zagrał pierwszy mecz w Lancashire League. LFC odnotowało kolejne wysokie zwycięstwo, tym razem 8-0. Mecz został przełożony o kilka godzin z powodu późnego przyjazdu drużyny gości. Ponownie na meczu zjawiło się tylko kilkuset ludzi. Kapitanem wówczas był McVean, który po wygranym rzucie monetą wybrał grę w stronę Anfield Road. Tą tradycje do dziś podtrzymuje wielu kapitanów. Mecz z Higher Walton odbył się 3 września 1892.
      To był znakomity początek sezonu. Liverpool łatwo poradził sobie w lidze, podobnie jak w Pucharze Liverpool District. Doliczając do tego puchar rezerw, Liverpool przypisał sobie skromną potrójną koronę. Zespół, który wywołał tak duże wrażenie nie miał nawet 12 miesięcy. Everton był zagrożony.


      STADION:



      Nazwa: Anfield Road
      Pojemność: 45,365



      KADRA:



      BRAMKARZE
      1. Diego Cavalieri 01.12.1982
      25. Jose Reina 31.08.1982
      30. Charles Itandje 02.11.1982
      40. David Martin 22.01.1986
      OBROŃCY
      0. Emiliano Adrian Insúa 07.01.1989
      2. Andrea Dossena 11.09.1981
      4. Sami Hyypiä 07.10.1973
      5. Daniel Agger 12.12.1984
      12. Fabio Aurelio 24.09.1979
      17. Alvaro Arbeloa 17.01.1983
      23. Jamie Carragher 28.01.1978
      27. Philipp Degen 15.02.1983
      37. Martin Skrtel 15.12.1984
      39. Stephen Darby 06.10.1988
      45. Mikel San Jose 16.05.1989
      POMOCNICY
      0. Albert Riera 15.04.1982
      0. Besian Idrizaj 12.10.1987
      8. Steven Gerrard 30.05.1980
      11. Yossi Benayoun 05.05.1980
      14. Xabi Alonso 25.11.1981
      20. Javier Mascherano 08.06.1984
      21. Lucas Leiva 09.01.1987
      47. Damien Plessis 03.05.1988
      48. Emiliano Insua 07.01.1989
      NAPASTNICY
      9. Fernando Torres 20.03.1984
      18. Dirk Kuyt 22.07.1980
      19. Ryan Babel 19.12.1986
      24. David N'Gog 01.04.1989
      38. Craig Lindfield 07.09.1988
      42. Nabil El Zhar 27.08.1986
      52. Daniel Pacheco 16.12.1991
      60. Jordy Brouwer 26.02.1988
      61. Nikola Saric 06.01.1991


      HYMN:

      You'll Never Walk Alone

      youtube.com/watch?v=A487hyjYQWw&feature=related

      Post był edytowany 4 razy, ostatnio przez bastek2 ().

    • Niezła prezentacja, z zagranicznych teamów po Realu najbardziej lubię Liverpool, fajnie że ktoś w końcu zrobił temacik.

      Co do aktualnych wydarzeń - szansa na mistrzostwo po tylu latach oczekiwania jest naprawdę spora, a LM? Cóż, pech chciał że skrzyżowały się losy moich ulubieńców. Racjonalnie patrząc powinno wygrać Live, zawsze to jakaś osłoda mimo że Real odpadnie :P
    • Klub z Madrytu nie ma realnych szans za zwycięstwo ;p Jedyny fakt który za nimi przemawia to to że od kilku lat w europie nic nie zdziałali. Liverpool za to pierwszy raz od niepamiętnych czasów radzi sobie w Premiership znakomicie - to świadczy o dobrej formie. Z kolei tyle w ostatnim czasie w LM zawojowali że nie widzę ich porażki wcześniej jak w półfinale. Za sprawą Torresa są moim głównym faworytem w walce o championat europy. Wcześniej (od dawien dawna) też zawsze ich faworyzowałem ale ze względu na sympatię - teraz po prostu widzę że ze wszystkich klubów które jeszcze walczą o klubowe mistrzostwo europy akurat Liverpool ma szanse największe.

      Post był edytowany 1 raz, ostatnio przez leedsheart ().

    • No i jutro Liverpool gra z Realem na wyjeździe nie będzie łatwo ale powinni wygrać.

      no i zapodam tabele ligi angielskiej.

      1. Man Utd 26 62 46 - 11
      2. Liverpool 26 55 43 - 18
      3. Chelsea 26 52 45 - 15
      4. Aston V 26 51 40 - 25
      5. Arsenal 26 45 38 - 25
      6. Everton 26 41 34 - 28
      7. Wigan 26 35 26 - 24
      8. Fulham 25 33 24 - 22
      9. West Ham 26 33 32 - 34
      10. Man City 26 32 43 - 35
      11. Sunderland 26 31 27 - 33
      12. Bolton 26 30 29 - 38
      13. Hull 26 29 32 - 48
      14. Tottenham 26 28 28 - 32
      15. Newcastle 26 28 33 - 42
      16. Portsmouth 26 28 29 - 43
      17. Stoke 26 25 23 - 42
      18. Blackburn 25 23 28 - 42
      19. Boro 26 23 18 - 36
      20. WBA 26 22 24 - 49
    • bastek2 napisał(a)
      No i jutro Liverpool gra z Realem na wyjeździe nie będzie łatwo ale powinni wygrać.

      no i zapodam tabele ligi angielskiej.

      1. Man Utd 26 62 46 - 11
      2. Liverpool 26 55 43 - 18
      3. Chelsea 26 52 45 - 15
      4. Aston V 26 51 40 - 25
      5. Arsenal 26 45 38 - 25
      6. Everton 26 41 34 - 28
      7. Wigan 26 35 26 - 24
      8. Fulham 25 33 24 - 22
      9. West Ham 26 33 32 - 34
      10. Man City 26 32 43 - 35
      11. Sunderland 26 31 27 - 33
      12. Bolton 26 30 29 - 38
      13. Hull 26 29 32 - 48
      14. Tottenham 26 28 28 - 32
      15. Newcastle 26 28 33 - 42
      16. Portsmouth 26 28 29 - 43
      17. Stoke 26 25 23 - 42
      18. Blackburn 25 23 28 - 42
      19. Boro 26 23 18 - 36
      20. WBA 26 22 24 - 49


      Real Powinien sobie poaradzic ale zobaczmy jak będzie wygra lepszy , ładna prezentacja:)

      Liverpool powoli się kończy...
    • bastek2 napisał(a)
      No i jutro Liverpool gra z Realem na wyjeździe nie będzie łatwo ale powinni wygrać.


      Nie zgodziłbym sie do końca z tym stwierdzeniem.Sądzę,że Real jest w na tyle dobre formie, aby sprostać oczekiwaniom kibiców i wygrać mecz,tym bardziej,iz jes on grany u siebie ;)
    • Kuruś I Cezar napisał(a)
      bastek2 napisał(a)
      No i jutro Liverpool gra z Realem na wyjeździe nie będzie łatwo ale powinni wygrać.


      Nie zgodziłbym sie do końca z tym stwierdzeniem.Sądzę,że Real jest w na tyle dobre formie, aby sprostać oczekiwaniom kibiców i wygrać mecz,tym bardziej,iz jes on grany u siebie ;)


      Jeden świetny mecz nie świadczy o jakiejś wielkiej formie. A atut własnego boiska przy tak zamkniętej drużynie jaką jest Liverpool nie jest wystarczający.
    • bastek2 napisał(a)
      1:0 dla Liverpoolu i to na wyjeździe !!! ale real ma formę straszna !! chociaż na początku mocno atakowali ale szczęście sprzyja lepszym. !!


      na moje wyczucie L'pool wcale nie był lepszy strzał Alonso i Torresa i to w zasadzie wszystko...głupi faul Heinze po którym miałem głupie myśli że Real straci bramke po tym jak Iker nie będzie widział co zrobić a obrona zawiedzie no i jak było wszyscy widzieli, Real też dużo nie stwarzał sytuacji ale...

      co nie zmienia sprawy że i tak byłem jestem i będę Blancos ;]
    • Mecz bardzo wyrównany. W Realu wymiatał Robben a w Liverpoolu Benayoun - z tym że ten pierwszy więcej strzelał ale ten drugi zdobył gola ;) Wygrana zasłużona, następny mecz w twierdzy Ligi Mistrzów - jak dla mnie wszystko przesądzone ;) Torres trochę zawiódł - ale raczej sam siebie, na początku meczu było blisko bramki no i dobra gra Pepe którego uważałem za wielki niewypał a teraz popisywał się szybkością (choć i tak uważam że za drogi był).

      co nie zmienia sprawy że i tak byłem jestem i będę Blancos ;]


      A ja jestem The Red' s i strzelam dla nich bramki :|
    • Liverpool zagrał tak jak trzeba i osiągnął korzystny wynik. Jeśli przed tym meczem wszystko było możliwe to teraz już raczej można zakładać że The Reds przejdą do ćwierćfinału.
    • vul6 napisał(a)
      Liverpool zagrał tak jak trzeba i osiągnął korzystny wynik. Jeśli przed tym meczem wszystko było możliwe to teraz już raczej można zakładać że The Reds przejdą do ćwierćfinału.


      po dzisiejszym wyniku kolejorza bylbym raczej bardziej powsciagliwy, ale jestem calym sercem z nimi i mam nadzieje ze nie bedzie w nastepnym spotkaniu tak niefartownych zmian jak dzisiaj
    • Myślę, że LFC wygra z Realem. W końcu Anfield to forteca (Liverpool nie przegrał u siebie w lidze żadnego meczu). Do tego jeszcze ta magiczna trybuna The Kop z prawdopodobnie najlepszymi kibicami na świecie... :)
      Gerrard odzyskał już formę po ostatniej kontuzji, Torres i Arbeloa prawdopodobnie będą mogli już zagrać w meczu...
      Po prostu nie widzę tu innego wyniku jak wygrana LFC...no dobra, ewentualnie może być remis. Nie wiadomo jaką taktykę obejmie Benitez ;]
    • bastek2 napisał(a)
      no a po lidze mistrzów liverpool się zmierzy z wielkim MU z którymi już raz wygrali w tym sezonie.


      myślę, że ten mecz zadecyduje kto ostatecznie zdobędzie mistrzostwo Ligi Ang.

      jak ManU wygra lub zremisuje nic się nie stanie. :]

      gorzej jak przegrają z LFC wtedy będzie ciekawa walka do końca sezonu. ;)

      Ciekawie się zapowiada. :D
    • Każdy hit ciekawie się zapowiada i jak narazie LFC z każdego zwycięsko wychodzi :D ManU, Chelsea, Everton pokonane. Tylko z Arsenalem był remis, ale to na wyjeździe :D

      Liczę jeszcze na jakieś potknięcia ManU w obecnym sezonie, ułatwiło by to sprawę Liverpoolowi... :)
    • Isladelos Alcatraces napisał(a)
      Liczę jeszcze na jakieś potknięcia ManU w obecnym sezonie, ułatwiło by to sprawę Liverpoolowi... :)


      Ale i Chelsea :), nie zapominaj o nich :D
    • Liverpool FC rozgromił na Anfield Road Real Madryt 4:0. Gole strzelili: Torres, Gerrard x2, Dossena.

      Co mogę powiedzieć o meczu... :) LFC rozegrało piękne spotkanie, było na co popatrzeć =) Gdyby nie Casillas wynik mógłby być jeszcze wyższy...

      No to ciekawe kto następny dostanie baty od LFC ]:-D

      Dzisiejsze wyniki LM:
      Bayern 7 - 1 Sporting (awans: Bayern)
      Juventus 2 - 2 Chelsea (awans: Chelsea)
      Liverpool 4 - 0 Real Madrid (awans: LFC)
      Panathinaikos 1 - 2 Villarreal (awans: Villarreal)

      Pozdrawiam :)
    • Pięknie Liverpool :D:D cały czas liczyłem na zwycięstwo własnie nich gdzyż drużyna z Madrytu nie przypada mi do gustu :))
      Niewiecie co z szansami na przejście Błaszczykowskiego do Liverpoolu bo w czasie zzimowego okna tranferowego było dość głośno o tym ?? :) pzdr
    • Mimo iż nie jestem fanem Liverpool to wczorajszy mecz aż miło się oglądało :) Piękne akcje i przedewszystkim WALKA o każdą piłkę nawet Torres pomagał obrońcą. Karnego nie powinno być ale to i tak by Realowi nic nie pomogło. Był tłem dla rywali, którzy bawili się z nimi :)
      8 bramek w Monachium 4 w Turynie 4 na Anfield Road i 3 w Atenach owocny wieczór w bramki. Oby tylko nie zagrali z Chelsea lub Man.U w ćw. bo będzie porążka jeśli chodzi o widowisko.
      Menelinho
    • Ja mam nadzieję, że nie wylosują ManU, bo marzy mi się z nimi finał...oczywiście wygrany przez LFC :)

      Ciekawym rywalem może być Bayern, ostatnio są na fali...a po drugie lubię wkopywać Niemcom :D
    • Kar(L)ik napisał(a)
      Oby tylko nie zagrali z Chelsea lub Man.U w ćw. bo będzie porążka jeśli chodzi o widowisko.


      Dokładnie zgodzę się, a z reszta ile można, co roku Chelsea w fazie pucharowej się spotyka z L'poolem.

      No ale o czym my mówimy w dwumeczu Sporting przegrał 12:1 (tak się czasami zastanawiam, że Lech byłby "równiejszym" rywalem).

      Post był edytowany 1 raz, ostatnio przez Ryszy ().

    • ManU na kolanach! Liverpool FC po kolejnym znakomitym meczu wygrywa na Old Trafford z Manchesterem United 1:4. Jedynego gola dla ekipy Fergusona strzelił C. Ronaldo z rzutu karnego. Natomiast dla The Reds strzelali: Torres, Gerrard (k), Aurélio, Dossena.

      Z taką formą LFC może wygrać z każdym :D Jak widać dalej nie wiadomo kto zdobędzie Mistrzostwo Ligi :)

      Za tydzień LFC czeka kolejne trudne spotkanie z Aston Villa, która spisuje się w tym sezonie rewelacyjnie...