co jest po śmierci ????

    • ' teraz trochę inny punkt widzenia. Załóżmy że masz rację Wszystko jest jednym wielkim wałkiem, co złego jest w tym że w swym życiu starasz się postępować dobrze, co złego jest w tym że przez życie starałeś się być lepszym.'
      Multikonto megalomania 1/2 z b4el
      Multikonto 2/2 z Denior


      [22:58] <Witcher> czy Cie szatan opuscil?!
    • Spór elfi i KASTOR, nie ma wspólnego zbioru, więc i nie ma szans na rozwiązanie...

      elfi porusza się na płaszczyźnie stricte wiary - czymś indywidualnym płynącym z wewnętrznych przekonań, czymś co jest mi bliższe i co może mieścić również takie sformułowanie jak wiara w czysty ateizm.
      KASTOR porusza się zaś w obrębie wiary w religie, nawet bez wskazywania na jakąkolwiek. Dla mnie jest ten typ wiary nie do przyjęcia, zakładający wspólną społeczna świadomość.
      To co można twierdzić bez dowodów, można także bez dowodów odrzucić - C. Hitchens

      The post was edited 1 time, last by IRBIS33 ().

    • Wydaje mi się że mylisz się co do mnie. Wiara musi wypływać z wnętrza, ale jak mądrze pisał Thorgoth, nie można sobie wybierać w co konkretnie wierzymy w danej religii. Jeżeli wybierasz religię jaką chcesz wyznawać ( ja wiem jak w Polsce jest z tym wyborem ) to musisz się podporządkować temu w co wierzysz.
      Może wprost nie wskazałem religii, ale pisałem tu głównie o katolicyzmie
      IRBIS co rozumiesz przez ,,wspólną społeczna świadomość"
    • XD Zrób sobie prosty test i odpowiedz na pytania jak wygląda anioł, jak wyglądało ukrzyżowanie Jezusa, itp.
      Zobaczysz iż odpowiedzi nie będą Twoją projekcja, ale zaszczepionymi obrazami przez artystów, pisarzy, księży...

      EDIT

      Świadomość społeczna nie jako żywy twór ale jako społeczna akceptacja tworzonych przez jej pojedyncze podmioty obrazów, opisów...
      To co można twierdzić bez dowodów, można także bez dowodów odrzucić - C. Hitchens

      The post was edited 1 time, last by IRBIS33 ().

    • Interesujący temat do obserwacji poglądów ludzkich na tak fundamentalną kwestie jak co jest po. I dochodzę do wniosku że forumowiczów tu piszących można by podzielić na 3 grupy:
      -nie wierzą że śmierć to nie koniec
      -wierzą że śmierć to koniec
      -asekuranci, czyli fani zakładu Pascala

      Jesteśmy tylko karłami stojącymi na barkach olbrzymów
      72ST - 18455%
      Fotografia - Wojtek Wojda
    • Wiara katolicka jest pełna bałaganu. Podstawy są wspólne, ale duża część tego, to już wolna amerykanka. Zdania księży często są podzielone, więc i wiernych mogą takie być. Ogólnie kościół katolicki określiłbym mianem religijnej prostytutki albo dilera, który daje wyznawcą odpowiedni towar w zamian za datki. Towar dostosowuje, do zapotrzebowań rynku.
      Sądzę, że .grant. ma prawo chodzić do kościoła i wierzyć, iż po śmierci nie ma nic. Nawet powinien tak wierzyć, bo przecież biblia mówi o tym, że po śmierci nic nie ma, a ponoć kościół opiera się na bilbi.
    • Moja mama mówiła, że po śmierci jest "płacz i zgrzytanie zębów" :E Oczywiście tylko dla niegrzecznych. Grzeczni mogą dostąpić zaszczytu wiecznego uwielbiania Boga. I szczerze mówiąc żadna opcja mi nie odpowiadała.
    • Ogólnie kościół katolicki określiłbym mianem religijnej prostytutki albo dilera, który daje wyznawcą odpowiedni towar w zamian za datki. Towar dostosowuje, do zapotrzebowań rynku.
      Ciekawe, bo jakoś kobiet na stanowiskach kapłanów nie widzę, zniesienia celibatu nie widzę, zielonego światła dla aborcji i eutanazji też nie.

      Chyba słabego mam tego dealera. A może nie o to w religii chodzi?... Pozostawiam do przemyślenia:)

      Lwica jest boska :)
    • buleon wrote:

      Ogólnie kościół katolicki określiłbym mianem religijnej prostytutki albo dilera, który daje wyznawcą odpowiedni towar w zamian za datki. Towar dostosowuje, do zapotrzebowań rynku.
      Ciekawe, bo jakoś kobiet na stanowiskach kapłanów nie widzę, zniesienia celibatu nie widzę, zielonego światła dla aborcji i eutanazji też nie.

      Chyba słabego mam tego dealera. A może nie o to w religii chodzi?... Pozostawiam do przemyślenia:)



      To nie takie nowe określenie, wcale. Girolamo Savonarola już w 1475 roku w wierszu De Ruina Ecclesia nazwał Kurię Rzymską mianem 'fałszywej, dumnej prostytutki.' przeciwko panującej w kościele rozpuście, i zgorszeniu.
      Sprzedajnością wprost możną nazwać odpusty...
      rytuały i święta chyba w większości są zapożyczone..
      Teraz też Kościół bardziej martwi się o zwrócenie mienia niż potępienie czynów nagannych...
      To co można twierdzić bez dowodów, można także bez dowodów odrzucić - C. Hitchens

      The post was edited 1 time, last by IRBIS33 ().

    • Podobno ludzie umierając widzieli różne rzeczy, pytanie czy to halucynacje pośmiertne wywoływane przez umierający mózg czy jakiś inny poziom egzystencji.
      " Trzeba marzyć tak jak by się żyło wiecznie, a żyć tak jak by się miało umrzeć dzisiaj. "


      Uni 21
      Badania TOP 1


    • Nie wiem co jest po śmierci, ale z moich przeczuć, opartych na lizanko odrobiny literatury traktującej o metafizyce, wynika ślepa wiara w to, że coś jest. Co? Gówno mnie to obchodzi. Dlaczego?

      To wiąże się z nieśmiertelnym wręcz pytaniem ludzkości o sens życia. A jeśli ktoś marnuje swoje życie na szukanie jego sensu, oddala się od odpowiedzi. To samo jest z martwieniem się o to co będzie po nim. Jeśli jednak znamy już odpowiedź, zapytamy o sens istnienia. I tak w kółko... Fizycy kwantowi czynią plagiat z maksym filozofów ontologii antycznej, a siebie samozwańczymi pionierami. To co uczyniliśmy tworząc systemy miar i wag, nie było niczym innym jak ograniczeniem abstrakcji w ramę norm. Wszystko poza ramą jest absurdem, albo ideologiczną herezją, rzucaną na pożarcie apatycznej indoktrynacji mainstreamowego lobby nauk akademickich i religijnych doktryn. Tymczasem wszystko, bez wyjątku, jest immanentnym fraktalem, bez mikro i bez makro. Dopóki nie zrozumiemy, że nie wolno decydować o tym, czy życie ma sens, czy istnieje coś, co to wszystko stworzyło i zakończy, albo czy jest coś po śmierci, dopóty będziemy jak pies, który goni własny ogon. Jeśli ktoś chce całe życie analizować, rozkminiać czy pierwsze było jajo, czy kura, to okej. Jeśli ktoś ślepo wierzy w mainstream, deklarując siebie ateistą, to też jest okej. Okej nie jest dopiero wtedy, gdy komuś się marzy, by cały świat wierzył w to co on i nazywał wszystkich innych szarlatanami. Szacunek do nauki i wyobraźni wieńczy krytyczny racjonalizm i sokratejskie scio me nescire.

      Ja osobiście w moich badaniach tego typu spraw doszedłem do poziomu pilnowania siebie, by nie być dla ludzi protekcjonalnym. By nie nazywać nikogo mugolem tylko dlatego, że przeczytałem Kybalion, zbudowałem własny model teoretyczny holograficznego wszechświata, czy w każdym skrawku natury widzę fraktale, dualizm, sekwencje powstawania przestrzeni, pola toroidalne i takie tam. Na dłuższą metę potężną wiedzę trzeba umieć wziąć na swoje barki. Ja odpuściłem bo zrozumiałem, że odpowiedzi na fundamentalne pytania są zawarte w nas. "Czucie i wiara więcej mówi do mnie, niż mędrca, szkiełko i oko". Jestem szczęśliwy tym, że moje życie stawia mi wyzwania, z którymi się mierzę, które chcę zrozumieć, by stawać się lepszym człowiekiem. Różnie to idzie, jak z tą naszą prozaiczną grą. Tyle już wiem, a nie wiem jeszcze nic. I to jest sens życia. Warto skupić się na tym życiu, a nie na kolejnym. Jeśli będę wiedział co będzie w następnym życiu, skupię się też na nim.

      Oddam konto na forum

      The post was edited 2 times, last by Hermes: gify i gafy ().